DOŁĄCZ ZALOGUJ KONTAKT

Jak pozbyć się chaosu z życia?

Kasia Typiak, 7 sierpnia 2017

Karolina Mikos uczestniczka I edycji Ambasadorów Programu (ścieżka Social Media).

 

Czy Wy też macie takie dni, kiedy wszystko leci Wam z rąk? Albo wszystko jest tak niepoukładane, że nie wiecie, jak to „ogarnąć”? A może z reguły nie umiecie zarządzać czasem, a Wasze życie jest megachaotyczne? Można temu zaradzić!

 

Przeprowadzka z Królestwa Chaosu do Królestwa Sukcesu

Analizując zagadnienia chosu, czasu, sukcesu i pracy, wpadłam na kilka pytań i chciałabym, w związku z tym, podzielić się z Wami moimi refleksjami.

 

Pytanie 1. Jak pokonać nieubłagalny czas?

 

Od wieków ludzie szukają sposobów na zatrzymanie lub chociażby „oszukanie” czasu. A czy zastanawiałeś się może, czemu go Tobie brakuje? Ja wiele razy nad tym myślałam i nic. Żadnego pomysłu. Zwalałam zawsze winę na mój brak systematyczności (z czym borykam się do dziś). Jednak nie tu tkwił problem…

Dopiero po jakimś czasie, po przeczytaniu paru artykułów na ten temat oraz po kolejnych przemyśleniach wpadłam na coś zupełnie nieoczekiwanego. „Pożeraczem” czasu nie jest brak, wyżej wspomnianej, systematyczności, ale robienie bezsensownych rzeczy.

Zastanów się, ile czasu poświęcasz na rzeczy, które ani nie przynoszą Ci korzyści, ani nie są specjalnie przyjemne, ani nie są bardzo pilne? My, ludzie, jesteśmy tak dziwnie skonstruowani, że nigdy nie zaczynamy swoich działań od najważniejszych punktów. Czemu? No powiem Wam, że pytam o to sama siebie, ale mój mózg nie chce wskazać mi żadnej odpowiedzi…

 

Pytanie 2. Czemu zorganizowanie czasu jest tak trudne?

 

Odpowiedzi a to pytanie poszukałam w „internetach”. Udzieliła mi jej Pani Ola Budzyńska, trenerka umiejętności miękkich, bloggerka, znana jako Pani Swojego Czasu, która w wywiadzie dla maławielkafirma.pl powiedziała, że jesteśmy zbyt zachłanni. Jak to rozumieć? To proste – chcielibyśmy jak najwięcej czasu mieć wolne, jak najwięcej czasu pracować i jak najwięcej zarabiać, mając dużo wolnego.

Gdzie w tym wszystkim jest sens?

 

Pytanie 3. Czy aby nie przesadzamy z tą pracą? Czy mniej pracy oznacza mniej pieniędzy?

 

Społeczeństwo, zwłaszcza w dużych miastach typu Warszawa, Poznań, Gdańsk, Wrocław, „choruje” na pracoholizm, „nadgodzinoholizm” i stwierdzam u tych ludzi schorzenie, które nazwałabym „brakmiczasusizm”. Być może brzmi to zabawnie, ale, prawdę powiedziawszy, nie jest to już zabawne, gdy zderzamy się z rzeczywistością.

W Polskim społeczeństwie utarło się przekonanie, że więcej pracy, potu, bólu, krwi i łez, tym większe pieniądze, tym większa renoma, sława itp. itd. Błąd! Jeszcze trochę, a „zacharujemy się” jak przysłowiowe woły…

Co zrobić zatem? Staram się przekonać kobiety, by sensownie wybierały sobie zadania, skupiając się na priorytetach” tak radzi ekspertka, Ola Budzyńska. Prawda ta nie dotyczy tylko samych kobiet, ale mężczyzn. Tak, przede wszystkim mężczyzn. I wcale nie mówie tego z jakichś pobudek feministycznych. Po prostu, płeć przeciwna do mojej ma dużo większe ambicje, co widzę na co dzień 😉 „Nie da się zrobić wszystkiego i być wszędzie”, dodaje Budzyńska.

 

Pytanie 4. Gdzie szukać rozwiązania?

 

Odpowiedź jest najbardziej banalna ze wszystkich. Po prostu nie przekraczajmy swoich możliwości. Dobierajmy narzędzia i sposoby tak, aby „wilk był syty i owca cała”. Jeśli mamy ambicje na sukces czy duże pieniądze, poszukajmy takich metod zaspokojenia tych ambicji, aby kosztowało to nas jak najmniej czasu i zdrowia. Myślę, że warto nad tym się zastanowić.

Ktoś może powiedzieć, że to jest swego rodzaju kombinowanie. Ale, co jest ważniejsze: ciągły brak czasu, pęd, bieg, gonienie za pieniędzmi, przepracowywanie się, a w konsekwencji upadek na zdrowiu fizycznym i psychicznym, czy pójście po najmniejszej linii oporu, ale tak, żeby nie zrobić krzywdy innym, a sobie pomóc? Pomyślcie nad tym!