Krytyk wewnętrzny moim sojusznikiem! Marta Młyńska o komunikacji, część 2
28 marca, 2025 2025-03-28 13:16Krytyk wewnętrzny moim sojusznikiem! Marta Młyńska o komunikacji, część 2

Krytyk wewnętrzny moim sojusznikiem! Marta Młyńska o komunikacji, część 2
O tym jak mówić do siebie bez złośliwości i zbyt wygórowanych wymagań, jak zamienić głos krytyka wewnętrznego w głos sojusznika, a nie we wroga. Marta Młyńska pisze o tym, jak mądrze zadbać o siebie.

Często bagatelizujemy wagę słów, które do siebie wypowiadamy. Zapominamy, że ich echo na długo pozostaje w naszej głowie i może jeszcze intensywniej i dotkliwiej podkopywać nasze poczucie własnej wartości.
Wiemy już z poprzedniego artykułu (pierwszą część artykuły znajdziesz tutaj), że nawet najlepsze techniki komunikacyjne na niewiele się zdadzą, jeśli w Twojej głowie trwa nieustanna burza krytycznych myśli.
Słuchanie złośliwych, kąśliwych i bezlitosnych osądów na swój temat jeszcze nikomu dobrze nie zrobiło. Kocham zdanie zasłyszane u dr Jennifer Hardy: “Drzewo nie rośnie szybciej, kiedy siedzi się obok niego i je krytykuje. Ty także nie”.

Osąd, krytyka, surowa ocena powodują silny stres i prowadzą do poczucia odrzucenia, a tym samym poczucia nieadekwatności, wstydu i lęku. Poczucia, że nie zasługujemy na swoje miejsce w świecie.
Tylko zaaplikowanie sobie więcej życzliwości, ciepła, zrozumienia jest nam w stanie pomóc, szczególnie w momentach, gdy jest nam trudno i cierpimy. Liczne badania, m.in. prowadzone przez Paula Gilberta i Kristin Neff, pokazują, że im więcej współczucia okazujemy sobie samym i innym, tym bardziej wzrasta nasze poczucie satysfakcji z życia i psychiczna elastyczność w obliczu życiowych trudności i kryzysów. Nie wspominając o relacjach z innymi ludźmi, które znacząco się polepszają.
Co więc robić, jeśli zauważymy, że często kierujemy w swoją stronę bezrefleksyjnie i bezwzględne oceny?
- Najpierw zauważ. Zwróć uwagę, jak się do siebie zwracasz i kiedy to robisz, w jakich sytuacjach.
- Jakim tonem do siebie mówisz? Czy raczej napominającym i karcącym? I czy aby na pewno jest to twój ton, a może to ton innych osób?
Kiedy obserwujemy swoje myśli i komunikaty, jakie do siebie kierujemy, jesteśmy na dobrej drodze do gotowości i możemy pozwolić wewnętrznemu krytykowi, aby mógł się wykrzyczeć. Jestem antyfanką walki z nim czy fantazji na ten temat, że najlepiej go wyeliminować. Chodzi tylko o to, aby ten głos nie rozgościł się za bardzo w naszym życiu, abyśmy mu za bardzo nie zawierzyli. Możemy go przecież choć trochę okiełznać i wyciszyć. Jak to robić?

Możesz:
- Podawać kontrstwierdzenia i fakty, np. gdy kierujesz do siebie komunikat “Ale jestem głupia, mogłam wymyślić lepszy projekt”, zastanów się, co wskazuje na to, że projekt jest “słaby”, po czym to poznajesz i kto jeszcze tak uważa? A może lepiej byłoby do siebie powiedzieć: “Całkiem niezły ten projekt, zrobiłam, co mogłam z tym, co miałam. Dałam z siebie, ile mogłam”. Kwestionowanie tego, co krytyk krzyczy lub szepce nam do ucha, to zawsze dobry pomysł.
- Delikatnie go obśmiać, np. “Sorry, ale z takim kolesiem o tak piskliwym głosie ja nie mam zamiaru gadać”.
- Zmienić jego ton na przykład na ton głosu Chandlera z Przyjaciół albo osła ze Shreka.
- Wyobrazić go sobie jako zabawną postać i dzięki temu nabrać więcej dystansu do tego, co do nas mówi. Może to być na przykład zabawna, ultranerwowa i obcesowa staruszka, który ciągle narzeka na wszystko, co robisz. Może mówić: „O mateńko, znowu zrobiłaś to źle, moje dziecko, Ty chyba nie masz zielonego pojęcia jak to zrobić! Za moich czasów.. Ja na twoim miejscu…”
- Szczerze z nim porozmawiać: “Sprawiasz, że się wstydzę i czuję się bezwartościowy/a”.
- Skonfrontować się z nim, nawiązać dialog, a nawet zaprzyjaźnić. Kluczowe jest, aby przestać walczyć. Im więcej walki, tym on jest groźniejszy.
Inni ludzie mogą nam pomóc swoją perspektywą i uzmysłowić nam, że to tylko nasze myśli, że to nie jest prawda o nas samych.
Jak siebie traktujesz?
No i coś, co rozwala system: zadaj sobie pytanie, czy potraktowałbyś swojego przyjaciela lub swoją przyjaciółkę jak siebie? Traktuj siebie jak wsparcie, ostoję i życzliwą przyjaciółkę, której owszem, zdarzają się wpadki, ale która nie upatruje w nich swojego “być albo nie być”. Bycie dla siebie wspierającym i troskliwym dorosłym sprawia, że łatwiej nam być takimi dla innych. Że nie chowamy uraz, poczucia krzywdy nie kisimy i nie wypieramy trudnych emocji, więcej w nas życzliwości i wyrozumiałości dla innych.
Dlatego bardzo Cię namawiam do tego, aby zawsze być po swojej stronie. Stać przy sobie. Nie opuszczać siebie. Tylko gdy uczymy się być dla siebie swoim wsparciem, gdy doceniamy siebie, potrafimy długofalowo i mądrze wspierać innych w rozwoju. Warto być dla siebie osobą serdeczną i praktykować to każdego dnia. I na serio, to nie ma nic wspólnego z “rozmemłaniem” czy “rozpuszczaniem siebie”. Przyzwyczaj się więc, aby zwracać się do siebie pozytywnie i mówić: „dobrze to zrobiłem, poradziłam sobie, jak umiałam, jestem wartościową osobą, jestem dobrym człowiekiem”, itd. A kiedy coś ci się nie uda, nie biczuj się i nie katuj za pomocą dyskredytującej narracji.
Jak mawiał prof. dr hab. Wiktor Osiatyński: “Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie dbać o siebie i o swoje własne uczucia”. Jeśli o nie zadbasz, to będziesz w stanie budować bliskie więzi z innymi i wspierać swoje uczennice i swoich uczniów w rozwoju. Mów do siebie DOBRZE! Polecam przeogromnie, ciągle się tego uczę.
Marta Młyńska
Popularne wpisy
Czy PROJEKTOR ma coś wspólnego z … górami? Kilka słów od Wiktorii – Wolontariuszki
Krytyk wewnętrzny moim sojusznikiem! Marta Młyńska o komunikacji, część 2
Komunikacja intrapersonalna, na serio? A co to za dziwna fanaberia? Marta Młyńska o komunikacji, część 1
Nauczyciele & Wolontariusze, czyli współpraca na rzecz uczniów
Czy naprawdę “uczysz się od dziecka”?
Tagi